Wtorek był bardzo intensywnym dniem. Okazuje się, że również szkoły uczące nauczycieli mogą mieć swoje problemy z zatrudnieniem. Jak już pisałam, nasza pierwotna tutorka z przyczyn osobistych nie mogła poprowadzić kursu. Zastępująca ją Roberta, która "rzutem na taśmę" wzięła naszą grupę, pracować we wtorek nie mogła, ponieważ musiała zajmować się swoim małym dzieckiem. Dlatego mieliśmy okazję poznać kolejną - tym razem Włoszkę - Leilę. To doświadczenie przypomniało mi, że osobowość nauczyciela ma spore znaczenie w procesie nauczania... Ciekawym doświadczeniem były jednak zajęcia rozgrzewajace z inną, równoległą grupą - nauczycielek z jednej szkoły w Irlandii. "Warm up exercises" są w Europass niezwykle ciekawe, dość łatwe do przeniesnia na nasze pole. Dwuminutowe wymiany opinii na narzucone tematy z przypadkowo spotkanymi w rytm muzyki na osobami stały się dla mnie pretekstem do kolejnej refleksji. Zgodnie z ideą Erasumsa nauczyciele powinni tworzyć sieć kontaktów, tumczasem 14 nauczycielek z jednej szkoły na tym samym kursie przypomina raczej wyjazd turystyczny... Leila wprowadziła nas w metody uczenia zadaniowego, projektowego, cały czas stosując i narzucając nam konieczność stosowania podczas naszych ćwiczeń sztucznej integligencji i nowoczesnych multimedialnych narzędzi. 
Po bardzo miłym lunchu z koleżankami z Niemiec, poszłam na ostatnią już wycieczkę prowadzoną przez Maurizio, tym razem do kompleksu klasztornego Santa Maria Novella.
Wieczór spędziłam na kolacji z moimi włoskimi przyjaciółmi i to była najlepsza lekcja inkluzywności i świetna okazja do poznania tajników toskańskiej kuchni. Niełatwo było zasnąć po tylu wrażeniach, na szczęście metoda spokojnej medytacji, której nauczyłam się w ubiegłym tygodniu pozwoliła się zrelaksować.
Komentarze
Prześlij komentarz